
Finał 12. edycji „Rolnik szuka żony” już za nami. W ostatnią niedzielę uczestnicy randkowego hitu TVP opowiedzieli Marcie Manowskiej, jak potoczyły się ich relacje po tym, gdy kamery przestały nagrywać. Większych sensacji nie było — aż trzy z pięciu par postanowiły kontynuować znajomość. Jedynie Roland i Krzysztof zakończyli program w pojedynkę.
Krzysztof od początku był zachwycony Agnieszką, która specjalnie dla niego przyjechała z Londynu. Rolnik miał nadzieję, że kobieta odwzajemni jego uczucia i będzie gotowa odmienić swoje życie. Wielokrotnie zapewniał ją, że przy jego boku niczego by jej nie brakowało — a jeśli chciałaby pracować, chętnie pomógłby jej otworzyć własną działalność na Podlasiu.
Jednak widzowie od razu mieli przeczucie, że Agnieszka nie zdecyduje się na związek. Wielu uważało, że przyszła do programu głównie dla popularności. I faktycznie — ich obawy się potwierdziły. W rozmowie z Martą Manowską Krzysztof zapytał ją wprost, dlaczego trzymała go za rękę, skoro w rzeczywistości nic do niego nie czuła. Jej odpowiedź zdumiała wszystkich:
„Chodziliśmy za rękę, bo jest program, są kamery” — tłumaczyła Agnieszka, co wywołało oburzenie widzów, a nawet samej prowadzącej.
Ostatecznie Krzysztof zakończył tę znajomość w zgodzie, nie chcąc pielęgnować złych emocji:
„Jestem na etapie życia, w którym mam dziewczynę, nie chcę wracać do tego, co było w programie”.
Więcej szczegółów zdradził dzień później w „Pytaniu na śniadanie”.
„U mnie wszystko idzie w bardzo dobrą stronę” — wyznał rolnik na antenie TVP.
Okazuje się, że nową partnerkę poznał dzięki emisji programu — dziewczyna skomentowała jego wizytówkę, co od razu go poruszyło. Napisał do niej, gdy zdjęcia do programu były już zakończone. Rozmowa szybko przerodziła się w coś więcej.
„Jesteśmy razem. Mamy podobne światy — ona też jest ze wsi, zna to życie, lubi tę pracę. Bardzo dobrze się dogadujemy”.
Ich związek trwa już prawie trzy miesiące:
„Jesteśmy razem od 20 września i wszystko układa się świetnie” — podsumował Krzysztof.