
Maryla Rodowicz po dłuższej przerwie znów pojawiła się na antenie Telewizji Polskiej. Ikona polskiej muzyki, mimo upływu lat, pozostaje niezwykle aktywna zawodowo i wciąż gromadzi publiczność na koncertach w całym kraju. Jej nieobecność w ostatnich latach na dużych wydarzeniach TVP była szeroko komentowana, zwłaszcza że sama artystka nie ukrywała żalu z tego powodu.
W wywiadach Rodowicz otwarcie mówiła, że czuła się odsunięta na boczny tor przez publicznego nadawcę. Podkreślała, że brak zaproszeń na telewizyjne eventy był dla niej trudny emocjonalnie, choć – jak zaznaczała – nie wpłynęło to na jej sceniczną aktywność i relację z fanami.
Sytuacja uległa zmianie wraz z zaproszeniem na „Sylwestra z Dwójką”, który tym razem odbył się w Katowicach. Powrót Maryli Rodowicz do TVP był dla wielu widzów symbolicznym momentem i jednym z najmocniejszych punktów imprezy. Sam występ nie obył się jednak bez niespodziewanych problemów technicznych.
Podczas wykonywania kultowego utworu „Remedium” artystka musiała zmagać się z niesprawnym odsłuchem. W trakcie występu kilkukrotnie próbowała poprawić słuchawkę, licząc, że problem ustąpi. Jak później ujawniła, nadzieje okazały się złudne – po zejściu ze sceny element sprzętu po prostu odpadł.
Na tym nie skończyły się trudności. Rodowicz zdradziła w mediach społecznościowych, że silny wiatr skutecznie zniweczył starannie przygotowaną fryzurę. Huśtawka, na której wykonywała utwór, tylko spotęgowała chaos, nad którym – jak przyznała – nie miała już żadnej kontroli.
Całą sytuację uratowali jednak tancerze towarzyszący jej na scenie, którzy zachowali pełen profesjonalizm do samego końca. Maryla Rodowicz nie kryła wdzięczności i podkreśliła, że mimo przeciwności występ zakończył się sukcesem. Jej powrót do TVP, choć pełen wyzwań, z pewnością zostanie zapamiętany jako jeden z najbardziej charakterystycznych momentów sylwestrowego wieczoru.