
Świat kina pogrążył się w żałobie. W wieku 70 lat zmarł Béla Tarr, twórca, który przez dekady konsekwentnie budował swoje dziedzictwo. Jego filmy na długo zostawały w pamięci. Odejście węgierskiego reżysera to ogromna strata dla europejskiej kultury.
Informacja o śmierci Béli Tarra szybko obiegła światowe media i poruszyła środowisko filmowe. Reżyser był jednym z najważniejszych autorów kina artystycznego przełomu XX i XXI wieku. Jego nazwisko było synonimem bezkompromisowej wizji, skrajnej konsekwencji estetycznej i głębokiej refleksji nad kondycją człowieka. Choć nigdy nie zabiegał o masową popularność, zdobył ogromne uznane wśród krytyków oraz twórców z całego świata.
Świat filmu w żałobie. Zmarł jeden z najważniejszych reżyserów XXI wieku
Béla Tarr przez lata budował własny, charakterystyczny styl. Jego dzieła wyróżniały się zjawiskowym tempem, długimi ujęciami i czarno-białą stylistyką, która potęgowała poczucie melancholii i egzystencjalnego niepokoju. Reżyser z niezwykłą konsekwencją opowiadał o samotności, przemijaniu i bezsilności wobec świata.
Wśród jego najważniejszych filmów znajdują się takie tytuły jak “Harmonie Werckmeistera”, “Człowiek z Londynu” czy “Koń turyński”. Szczególne miejsce w dorobku Tarra zajmuje monumentalna, wielogodzinna adaptacja prozy László Krasznahorkaia, pisarza i noblisty, z którym reżysera łączyła wieloletnia współpraca i przyjaźń. To właśnie ten film na stałe zapisał się w historii kina.
Tarr był twórcą kina niezależnego. Nie ulegał presji rynku ani oczekiwaniom producentów, pozostając wiernym własnej wizji. Jego filmy regularnie gościły na najważniejszych festiwalach, gdzie były analizowane, interpretowane i podziwiane za dużą odwagę. Węgierskie Stowarzyszenie Artystów Filmowych poinformowało, że reżyser zmarł po długiej i ciężkiej chorobie.