
Ten Sylwester nie należał do debiutantów ani do grzecznych stylizacji. Gdy na scenie pojawiły się Maryla Rodowicz i Kayah, stało się jasne, że będzie odważnie, zadziornie i bardzo świadomie. Kowbojskie kapelusze, biel od stóp do głów, frędzle w ruchu i… uda, które nie znały kompromisów. Publiczność mogła tylko patrzeć – i patrzyła bez mrugnięcia.
Kowboj Maryla, kowboj Kayah
Maryla Rodowicz postawiła na kowbojski total look w bieli, ale szybko okazało się, że to nie kapelusz ani gitara będą grały pierwsze skrzypce. Krótkie spodenki, wysokie wycięcia i długie kozaki sprawiły, że nogi artystki znalazły się w centrum uwagi. Uda były odważnie odsłonięte, a każdy krok tylko potęgował efekt. Nie było w tym ani cienia skrępowania. Maryla wyglądała jak ktoś, kto doskonale wie, co robi i dlaczego. Zamiast udawać skromność, zagrała kartą pewności siebie – i wygrała. Stylizacja była sexy, ale bez taniej prowokacji. Bardziej: „patrzcie i uczcie się”.
Obok Maryli stanęła Kayah – również w bieli, również w kowbojskim klimacie, ale z zupełnie inną energią. Jej stylizacja pełna frędzli, połysku i dopasowanych elementów pracowała przy każdym ruchu. Gdy Kayah się poruszała, frędzle falowały, podkreślając biodra i sylwetkę. To był look, który hipnotyzował. Zmysłowy, sceniczny, idealnie skrojony pod występ. Wystarczyło, że się ruszała. Efekt? Równie elektryzujący.
Taneczna obstawa dolała ognia
Dopełnieniem całości była taneczna ekipa w białych stylizacjach, również mocno osadzonych w kowbojskim klimacie. Krótkie spodenki, frędzle, kapelusze i zsynchronizowane ruchy sprawiły, że scena momentami przypominała rozhulaną rewię, a nie telewizyjny koncert. To właśnie wtedy było widać, że Maryla i Kayah nie są tylko gwiazdami wieczoru – są jego reżyserkami. Maryla i Kayah nie gonią trendów, nie udają młodszych, nie szukają taniej sensacji. One po prostu wychodzą na scenę i robią swoje – a reszta dopasowuje się do nich.
Ten Sylwester z Dwójką pokazał jasno: seksapil nie ma metryki, a scena należy do tych, którzy potrafią ją unieść. Udka Maryli i frędzle Kayah zrobiły więcej zamieszania niż niejeden fajerwerk. I choć artystów było wielu, jedno nie ulega wątpliwości – tego wieczoru to one rozjechały Sylwestra. A reszta sceny mogła tylko patrzeć.