
We wtorek, 6 stycznia, policja poinformowała, że zmarł mężczyzna, który dzień wcześniej wpadł do kanału technicznego myjni samochodowej przy ul. Glinczańskiej w Tychach. Poszkodowanego wyciągnęli ze środka świadkowie i sami przystąpili do reanimacji, którą przejęły następnie służby ratownicze. 65-latek trafił do szpitala w stanie ciężkim, ale jego życia nie udało się ostatecznie uratować.
Tychy. Śmiertelny wypadek w myjni samochodowej. Nie żyje 65-latek
Policja w Tychach wyjaśnia okoliczności śmierci 65-latka, który uległ poważnemu wypadkowi na terenie myjni bezdotykowej przy ul. Glinczanskiej w poniedziałek, 5 stycznia. Przed godz. 20 służby ratownicze otrzymały informację o mężczyźnie, który wpadł do kanału technicznego.
– Po przybyciu na miejsce okazało się, że mężczyzna został wyciągnięty z kanału przez osoby postronne, które rozpoznały u niego zatrzymanie krążenia i przystąpiły do reanimacji – przekazał portal 112tychy.pl.
Resuscytację krążeniowo-oddechową, która trwała ostatecznie kilkadziesiąt minut, kontynuowały służby ratownicze, a 65-latek trafił po tym czasie do szpitala w stanie ciężkim.
– Mężczyzna zmarł po przewiezieniu do placówki, natomiast nie wiemy jeszcze, czy do zgonu doszło w poniedziałek w godzinach wieczornych, czy już we wtorek – przekazała w rozmowie z “Super Expressem” asp. Paulina Kęsek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach.
W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo, która ma wyjaśnić, jak długo poszkodowany przebywał w kanale technicznym, jako że zdiagnozowano u niego stan głębokiej hipotermii.
– Będziemy w tej sprawie przesłuchiwać świadków i prowadzić inne czynności, żeby poznać prawdę o przyczynach zdarzenia – dodaje Kęsek.