
W grudniu sąd zdecyduje o trzymiesięcznym areszcie dla Zbigniewa Ziobry (55 l.). Wiceprezes PiS przebywa jednak na Węgrzech. – Wbrew temu co mówią, nie uciekłem, tylko na razie nie wracam – powiedział Ziobro „Super Expressowi”. Te słowa rozbawiły posła KO. – Co to znaczy, że na razie nie wraca?! On po prostu dał dyla, ale i tak go dopadniemy – komentuje Witold Zembaczyński (44 l.).
Były minister bez paszportu
Przebywający w Budapeszcie polityk PiS, oskarżony jest o nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości, gdy kierował resortem sprawiedliwości. MSZ niedawno odebrało Zbigniewowi Ziobrze dyplomatyczny paszport, a resort spraw wewnętrznych wnioskuje o zablokowanie jego prywatnego paszportu. Po to, aby Ziobro nie mógł opuścić Unii Europejskiej. 22 grudnia sąd zaś zdecyduje o trzymiesięcznym areszcie dla polityka.
Tymczasem sam zainteresowany twierdzi, że nie unika polskiego wymiaru sprawiedliwości. – Wbrew temu co mówią, nie uciekłem, tylko na razie nie wracam. Nie będę ułatwiał działań przestępcom, którzy dziś rządzą w Polsce. Wobec bezprawia, które się dzieje w kraju, uznałem, że muszę stawić temu opór. W miarę upływu czasu nawet Silni Razem będą patrzeć na Żurka jako na bezradnego fujarę, który zawalił sprawę, bo nie potrafili mnie zatrzymać w Polsce – powiedział Ziobro „Super Expressowi”.
“I tak go dopadniemy”
Jak te słowa byłego ministra sprawiedliwości komentuje poseł KO z komisji śledczej ds. Pegasusa? – Co to znaczy, że na razie nie wraca?! On po prostu zwiał na Węgry, uciekł! Dał dyla na Węgry, ale my i tak go dopadniemy! – mówi nam Witold Zembaczyński.